Wysokie koszty wypalenia zawodowego

utworzone przez | Maj 9, 2018 | 0 komentarzy

Kolejny raport i kolejne smutne dane. Polacy biorą coraz więcej zwolnień lekarskich. Zgodnie z danymi udostępnionymi przez GW http://wyborcza.biz/biznes/7,159911,23292145,rekordowe-chorobowe-w-2017-r-poszlismy-na-l4-na-229-mln-dni.html#Z_BoxGWImg:undefined w 2017 r. na L4 spędziliśmy 229 mln dni. To o 9 mln więcej niż rok wcześniej i 35 mln więcej niż np. w 2014 r. Koszty nieobecności w pracy to ponad 17,5 mld złotych, z czego pracodawcy utracili ponad 6 mld.

Zobacz też koniecznie wpis – Zapobieganie wypaleniu zawodowemu

Najbardziej poruszające w tym zestawieniu jest to, że głównym powodem nieobecności w pracy są depresje i choroby o podłożu psychologicznym, a statystyki pokazują, że z roku na rok jest coraz gorzej. Oznacza to ni mniej ni więcej to, że przestajemy sobie radzić ze stresem, przeciążeniem w pracy, zachwianym balansem między życiem zawodowym i rodzinnym. Tym odczuciom często towarzyszą różne lęki, niszczące spokój przekonania i niezadowolenie z siebie. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, pierwszym krokiem do depresji bywa wypalenie zawodowe. Wysokie wymagania pracodawców, nieustanne ciśnięcie na wynik u wielu osób powodują zaburzenia o podłożu psychologicznym. Osoby ambitne, stawiające sobie wysoko poprzeczkę, chcące sprostać wszystkim stawianym im wymaganiom są szczególnie narażone na to zjawisko. Ich organizm jest bowiem eksploatowany do granic możliwości. A towarzysząca takiej pracy często wysoka pensja skutecznie wymusza na pracowniku, by nie zwalniał, tylko podkręcał swoją śrubę jeszcze mocniej i mocniej. W efekcie wypalenie zawodowe wcześniej, czy później staje się faktem.

Koszty takiego zjawiska są bardzo wysokie i dla samego pracownika i dla jego pracodawcy. Ten pierwszy wcześniej lub później odchodzi z pracy, jednocześnie tracąc stabilność finansową i stając przed koniecznością leczenia się z depresji i często towarzyszących jej zaburzeń somatycznych.

Pracodawca też traci na tym finansowo. Najpierw inwestuje w rozwój pracownika, jego szkolenia i przystosowanie do pracy, później ponosi koszty jego nieobecności, w konsekwencji go traci i musi szukać na jego miejsce zastępstwa. Im lepszy specjalista tym dłuższy i kosztowniejszy proces zastąpienia go. Ekonomiści szacują, że aby w zespole mieć ponownie osobę, która realnie zarabia na swoją pensję i przynosi firmie zysk potrzeba co najmniej dwóch lat i kilkuset tysięcy złotych. 

Marianna Król w artykule opublikowanym przez Harvard Business Review „Ile nieudane rekrutacje kosztują twoją firmę?” podaje zestawienie realnych kosztów, jakie ponosi pracodawca zatrudniając nową osobę (i to jeszcze zanim ona na siebie zacznie zarabiać):

  • “wartość wynagrodzenia brutto pracodawcy na danym stanowisku pracy oraz liczbę miesięcy przepracowanych przez pracownika na tym stanowisku,
  • wartość kapitału intelektualnego, który tracimy wraz z odejściem pracownika,
  • koszty administracyjne związane z odejściem pracownika,
  • poniesione już wcześniej koszty rekrutacji odchodzącego pracownika,
  • koszty rekrutacji mającej zapełnić wakat powstały w wyniku odejścia,
  • koszty badań lekarskich,
  • koszty szkoleń wewnętrznych i zewnętrznych,
  • koszty czasu poświęconego już przez innych pracowników na wdrożenie pracownika, który odchodzi,
  • koszty czasu, który zostanie poświęcony przez innych pracowników na wdrożenie nowej osoby,
  • koszty obniżonej wydajności pracowników w okresie wdrożenia,
  • koszty nadgodzin pracowników, którzy zastępują odchodzącą osobę,
  • koszty utraconych korzyści biznesowych w czasie, kiedy stanowisko jest nieobsadzone,
  • koszty ewentualnej odprawy.

Po zsumowaniu powyższych kategorii dla pracownika, który przepracował trzy miesiące, przy wynagrodzeniu 5 943 złotych brutto pracodawcy (3500 zł netto), otrzymujemy 91 896 złotych”.

Źródło: https://www.hbrp.pl/b/ile-nieudane-rekrutacje-kosztuja-twoja-firme/QAQpjtQ6

Swoich Klientów instytucjonalnych przekonuję, że lepiej jest podejmować działania prewencyjne, niż ponosić wysokie koszty nadmiernej rotacji pracowników. Oferuję im program Manager Care, którego celem jest dbanie o wysoką efektywność i dobrostan pracowników.  Klientów indywidualnych podczas sesji coachingowych wspieram w odkrywaniu sposobów jak przez długie lata pracować, by nie wypalać się zawodowo. Cieszę się, kiedy widzę jak zarządzają swoją energią i nabierają przekonania, że ich życie jest w ich rękach.

A jak jest u Ciebie? Czy dotyka Cię problem nadmiernej rotacji pracowników? A może sam straciłeś energię do pracy? Nie odkładaj tego tematu na później. Spotkaj się ze mną na indywidualną konsultację i sprawdź, jak mogę Ci pomóc.